wtorek, 25 sierpnia 2015

wszyscy mówią o jesieni, a ja nie ;)

skojarzenia z moją urlopową pogodą oczywiste 
i z tym co nas może czekać, i to już niedługo ;)


Wczoraj słuchając audycji radiowej muzo.fm wkurzyłam się, bo jakiś beznadziejny redaktorzyna ( niestety takich tam większość, ale muzyka ok ) wypluwając z siebie dziwny słowotok, najwyraźniej improwizując, i to do tego stopnia, że chyba sam nie wiedział, co za chwilę powie, poinformował mnie, ze przecież już mamy jesień. Jak to drogi redaktorze? Bo ani kalendarzowej, ani tym bardziej astronomicznej jesieni nie ma, a wręcz na przeciwko ( hehe)- piękny sierpniowy dzień to był, słońce wysoko, 27 stopni ciepła, ja w wydekoltowanej letniej sukience, na stopach rzemyki, oczy schowane za ciemnymi okularami, a ten cymbał coś mi wmawia. W ogóle nie lubię, jak mi się coś wmawia, a wmawiają mi co dziennie. W każdym razie starają się, ale ja się nie dam, bo żyję w pięknym kraju, który się rozwija, może powoli, może kuleje, może zbacza w ślepe uliczki, ale brnie do przodu. 
I wiem, że gdzie indziej lepiej, ładniej, bogaciej, bo i start mieli lepszy, lub nawet startować nie musieli i nawet to, że jest mi ciężko, że walczę o swój byt, to nie znaczy, że widzę wszędzie tylko zgliszcza i ruiny.
 Bardziej się boję, że lada moment mogę zobaczyć jesień średniowiecza.
 Ale nie miałam pisać o jesieni!!! 
No więc, czytam. Dużo czytam, ale jednej książki skończyć nie mogę. W międzyczasie przeczytałam kilka innych i znów do niej wracam, bo zamierzam doczytać ją do końca, ale ..
Po przeczytaniu 500 stron doszłam do wniosku, że  akcja wlecze się jak flaki z olejem, że schemat non stop się powtarza, że bohaterowie jeżdżą tam i z powrotem i niewiele z tego wynika i niby następują jakieś powolne zmiany historyczne i niby pewna mistyka w tle pozwala spojrzeć na losy bohaterów przez inny pryzmat, ale suma summarum czuję się zawiedziona. Tym bardziej, że słuchałam fragmentów tej powieści  w radiowej "Trójce", a czytał je zacny Peszek i chyba tak wybrali te teksty, że książka wydawała się ciekawsza niż jest w rzeczywistości. 
Tematyka  religii żydowskiej i jej "odszczepieńców" jest bardzo interesująca, przedstawione z niezwykłym pietyzmem ich zwyczaje, kultura, obrzędy i ich losy w Polsce i w pozostałych krajach ich tułaczki pozwala nam wyobrazić sobie jak wiele przeszli, ale zostało to niemiłosiernie rozciągnięte do tysiąca stron, spokojnie o połowę za dużo.  Wiele się też można dowiedzieć o tym dlaczego tak, a nie inaczej byli traktowani w Polsce przez możnowładców i kler i kto miał w tym interes i jaki, oraz jaki to ma wpływ na dzisiejsze postrzeganie przez nas Żydów. Niestety smutne wnioski z tego płyną i obawiam się, że przez stulecia niewiele nasza mentalność się zmieniła, ale tu muszę znów zamilczeć, bo temat wizji jesieni średniowiecza  znów powróci, a miało nie być o jesieni ani słowa .
Książka, którą męczę aż zmęczę, to"Księgi Jakubowe" Olgi Tokarczuk 
Ciekawa jest waszej opinii o tej pozycji, bo wiem, że kilka osób też ją zakupiło.

Dzisiaj pada i jest to piękny letni deszcz, który daje trochę oddechu i życiodajnej wody
 umęczonej suszą ziemi.

Ciepło pozdrawiam :)
sonic

30 komentarzy:

  1. Sonic, moj maz tez sie dziwil, ale Ksiegi Jakubowe, ze tak powiem, polknelam.
    Nie wiem , co dokladnie wplynelo na to, ze sie w ksiazce rozsmakowalam, zanurzylam.
    Lubie Tokarczuk, ten jej swiat realny i nierealny -przenikajacy sie wzajemnie.
    Jezyk, bogactwp szczegolow, swietnie odmalowane postaci.
    No i historia Zydow, mnie pasjonuje od zawsze. Moze dlatego zatem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko to i mnie urzeka, ale zbyt często tak naprawdę mieli się ta historia- przyjechali tu wyjechali przyjechali wyjechali, chodzi mi o to, że należało troszkę to napisać "skrótowo"
      Historia Żydów i mnie fascynuje, dlatego kupiłam tę książkę

      Usuń
    2. Moze wlasnie nie mialo byc skrotowo, my czytelnicy mielismy odbyc te podroz przez siedem granic-niespiesznie.
      Bardzo mi sie podobaly listy ksiedza i poetki)

      Wydaje mi sie, ze mozna do Ksiag wracac, czytac od nowa, fragmentami.
      Bo nie wszystkie szczegoly jestem w stanie zapamietac, przetworzyc, a jest tam tyle "smaczkow".

      Usuń
  2. Uff, a mnie trochę ulżyło, bo też nie przebrnęłam, chociaż lubię Tokarczuk bardzo. Pogubiłam się trochę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakby co, to mogę Ci polecić książkę ;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytalam, a nawet nie slyszalam, o czym to dzielo traktuje.
    Nie bardzo lubie meczyc sie przy czytaniu, dosc mam codziennych zmartwien i zmagania sie z zyciem, zeby jeszcze katowac sie literatura, ktora jest modna i wypadaloby ja znac. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pełny tytuł powieści brzmi tak: „Księgi Jakubowe albo wielka podróż przez siedem granic, pięć języków i trzy duże religie, nie licząc tych małych. Opowiadana przez zmarłych, a przez autorkę dopełniona metodą koniektury, z wielu rozmaitych ksiąg zaczerpnięta, a także wspomożona imaginacją, która to jest największym naturalnym darem człowieka. Mądrym dla memoriału, kompatriotom dla refleksji, laikom dla nauki, melancholikom zaś dla rozrywki”.
      :)))
      to naprawdę solidne dzieło, które Tokarczuk pisała 6 lat! Włożyła w nie ogromną pracę, ale łatwo nie jest :) Jak już przysiądę, to czytam do nocy, potem przerwa i znów się zbieram:) Lubię czytać to co modne, by wyrobić sobie opinię ;)

      Usuń
  5. Od kilku dni zbieram się do napisania posta pt. jesień nadchodzi (tak bardzo mi się kojarzy z "winter is coming" z "Gry o tron") ;))) :P
    Słuchają książki w Trójce miałam wrażenie, że jest magiczna. Znajomy kupił jakiś czas temu i też przebrnąć nie może.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To słuchałyśmy razem :) Faktem jest, że tam magii jest sporo ;) i nie myślę o czarach :)))

      Usuń
  6. Nie kupiłam tej książki, bo do dziś usiłuję zmęczyć książkę pt. "Historia Żydów". Fakt, włóczyli się po tym świecie w strony różne i ciągle swego miejsca na ziemi nie mieli.Gdziekolwiek "zapuścili korzenie" po jakimś czasie byli brutalnie przeganiani. Oskarżano ich o różne dziwne sprawy, często zupełnie idiotyczne.Mają kilka cech, które (nie wiem czemu) szalenie denerwują ludzi- latami starali się zachowywać swą odrębność religijną i kulturową, nie popierali mieszanych małżeństw w swojej społeczności, przywiązywali wielka wagę do nauki , wspomagając dzieci zdolne ale pochodzące z niezamożnych rodzin. Poza tym zawsze wszystkim powtarzali, że są narodem wybranym przez Boga. Nie bardzo rozumiem to sformułowanie, ale jestem
    skłonna uznać, że na pewno są wybrani pod jednym względem - mają naprawdę bardzo duży odsetek ludzi wybitnie zdolnych-
    dali światu naprawdę wielu b. wybitnych naukowców , lekarzy, konstruktorów.
    U mnie od kilku godzin pada, tak cudownie, cicho i równo - nareszcie jest czym oddychać. Do jesieni jeszcze trochę czasu, oby była to typowa, złota polska jesień.
    A ja słucham stale ZET Gold, bo tam są stare przeboje, na okrągło. I nie chrzanią tak bardzo jak w innych stacjach. Wiadomości króciutkie, a muzycznie wszystko OK.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z każdym Twoim słowem i możliwe, że są wybrani, bo po takich tulaczkach , eksterminacji i szykanach nadal są, trwają i tak często odnoszą sukcesy. I to oni stworzyli mój ukochany przemysł filmowy. W przeciwieństwie do nas oni naprawdę gdy już wierzą to znają swoją religię i Torę .
      Ja słucham głównie Trójkę ale czasem (się) puszczam ;p na rzecz Tok .fm i muzo.fm * dawniej radio PIN
      Buziaki :)

      Usuń
  7. Jejku, ja w wakacje chciałam przeczytać, coś "starego", wybrałam Rodzinę Połanieckich i tak brnę, bo kilka stron. A znowu mi się zwalają tomy hucianych czytadeł. JA BĘDĘ CHYBA DOPIERO NA EMERYTURZE nadrabiać zaległości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tyle do przeczytania że hej :)ale jeszcze nie chcę na emeryturę; )

      Usuń
    2. Noce i dni dni fajniesze od Polanieckich;)

      Usuń
  8. Przeczytałam "Wojny żydowskie" Józefa Flawiusza. Autor urodził się na początku pierwszego wieku naszej ery, żył w tym samym czasie co Jezus, był przywódcą powstania przeciwko Rzymianom, widział zniszczenie Świątyni i Jerozolimy. Książka dużo mi dała, często do niej wracam, jest opowieścią z pierwszej ręki. Myślę że Olga Tokarczuk korzystała na pewno z niej. Potem kupiłam Talmud, usiłując coś z tego pojąć i za diabła nie udało mi się, stoi tylko wielkie tomisko i nic więcej.
    Fascynująca jest historia tego narodu a życie Józefa jeszcze bardziej, był ostatecznie synem kapłana Saduceuszy. :))
    Mam też i - chętnie pożyczę Amosa Oz żydowskiego pisarza autobiografię, to świetny sposób na poznanie zwyczajów żydowskich przywiezionych z przedwojennej Polski, przez jego rodzinę.
    Na tak wczesną dziennikarską jesień nie wyrażam zgody. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Radia słucham sporadycznie, ale akurat tych fragmentów "Ksiąg..." słuchałam Tylko u mnie było odwrotnie, byłam już po początkach lektury. Pierwsze zetknięcie mnie zauroczyło, czytałam i czytałam, coraz wolniej, z przerwami i nie skończyłam. Zmęczyłam się, wstyd mi było przed sama sobą, bo nie porzucam zaczętej lektury, tymczasem tutaj nie mogłam dobrnąć do końca. Albo już mózg za stary, albo zaczęłam w nieodpowiednim momencie. Słuchało się tego inaczej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa , bo nie czyta się tego szybko. Jutro jadę już na wycieczkę to znów nadrobie Ale rozumiem Cię :)

      Usuń
  10. O, i to mi się podoba,ja też widzę lato ,koniec i kropka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jaka jesien, gdzie? Masz racje sonic lato w pelni, slonecznie i letnio. Ksiazki nie czytalam, ale bardzo zachecasz jesli znjade, to pewnie sie skusze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie na czasie jestem' zabrałam dwie ksiażki do sanatorium i żadnej jeszcze nie otworzyłam. A jesieni to jeszcze w planach nie mamy panie FM ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O; to odooczywaj ! Nie mamy w planach i już!

      Usuń
  13. O tej na "j", tez nie mówię, ani trochę. Jest lato, lato w pełni!

    OdpowiedzUsuń
  14. tak :) We Wro dzisiaj 35 stopni !

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzisiaj z pewnością było lato! I jeszcze są wakacje. Czuję jednak już oddech jesieni. Zbliża się...
    Początek Ksiąg połknęlam, ale utknęłam na pustyni. Z pewnością jednak przeczytam do końca, nie odpuszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo lubię magię książek Olgi Tokarczuk.
    Tę, o której piszesz zaplanowałam sobie na długie zimowe wieczory.
    O jesieni jeszcze wcale nie myślę!!

    OdpowiedzUsuń