piątek, 10 kwietnia 2015

Toffi

Długo mnie tu nie było. Z wielu powodów. Główny jest niestety taki, że cały czas nie możemy się otrząsnąć po śmierci Luleczki. Nie potrafimy, nie możemy, nie jesteśmy w stanie się  z tym pogodzić. Nie ma dnia byśmy o niej nie myśleli, nie płakali. Najstarsza i mój były mąż są w najgorszym stanie, zahaczającym o depresję.
Na początku lutego zamówiłam dla Najmłodszej yorka i wszyscy cieszyliśmy się na myśl o tym, jak Lulka bedzie matkować szczenięciu, bo to żeby to robiła, nie mieliśmy wątpliwości. Bardzo kochała naszą tragicznie zmarłą yorczynkę. Niestety , Lula nie dożyła już tego dnia.
Termin odebrania maluszka zbliżał się nieuchronnie, a my z Najstarszą pogrążone w żałobie absolutnie nie byłyśmy  na to gotowe. Słowo się jednak rzekło, nie mogłam zawieść Najmłodszej, która od  11 miesięcy wyczekiwała na swojego pieska.
Wczoraj więc odebrałam naszego nowego pieseczka i mam wielką nadzieję, że chociaż on z nami będzie na dłużej, że nikt go  nie skrzwdzi. W obliczu tego co się wydarzyło, jestem cała zestresowana i aż boje się cieszyć, boję się przywiązywać. 

Toffi ma 2,5 miesiąca- odebraliśmy ją dość późno dzieki uprzejmości właścicielki hodowli, która wiedziała jaka tragedia nas spotkała i dała nam czas na odbiór małej.
Toffi jest śliczniutka, zaakceptowała nas natychmiast, a radość okazuje machaniem ogonkiem, lizaniem nas po twarzy, zachęcaniem do i odwzajemnianiem zabawy. Noc minęła spokojnie i mimo, że wchodziła mi do łóżka, to dała się w końcu ułożyć w jej posłanku. Nie mam problemu ze spaniem razem z psem, ale bałam się, że ją zgniotę, bo to naprawdę maleństwo-dorosła będzie ważyć około 1,5 kg. Grzecznie siusia na matę. No poza nią też ;)


41 komentarzy:

  1. Oby przyniosła wam dużo radości. Na pewno zaczaruje smutek, że minie. Cudna maleńka skarbeńka/ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, przynosi, przynosi, ale to taka radość przez łzy
      :**

      Usuń
  2. Tylko jedno zdjęcie???
    Cudeńko malutkie, zaraz się rozpłynę. Ona Was ukoi. Wiem to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanuś, zrobię więcej, bo od wczoraj jestem też właścicielką nowego smarkfona i go rozkminiam. Toffi jest bardzo pocieszna i skora do zabawy:)

      Usuń
  3. Jejku... Jakie maleństwo piękne!!! Jakie oczka, futerko, minka... Cudna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso, ona waży 680 g :))) Mikrusek :)

      Usuń
  4. Piękny, słodki maluszek :) Niech ma się dobrze ! I aniołki pieskowe niech nad nią czuwają ! Da Wam wiele szczęścia ! Sonic, jak moja Kajcia była malutka, i piszczała w nocy, to żeby jej nie przydusić niechcący, brałam do łóżka jej legowisko . I wystarczyło, że w czasie snu leżała na niej moja ręka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewciu, gdy miałyśmy poprzednią yorczynkę, to od pierwszego dnia z nami spała, ino ja przez 3 noce oka nie zmrużyłam ;)
      My sobie tak tłumaczymy, że ta nasza pierwsza yoreczka odrodzxiła się w tej nowej kruszynce:)
      buziaki:*

      Usuń
  5. Śliczności malutkie. Niech się zdrowo chowa i przyniesie Wam wiele radości.

    OdpowiedzUsuń
  6. Sonicu, to dobra decyzja. Malenstwo nigdy nie zastapi ani Szerci, ani Lulki, ale powoli oderwie Wasze mysli od tych tragicznych zdarzen, jakie dotknely Wasza rodzine. Mnie Kira uratowala przed calkowitym zalamaniem po smierci Fusla, dzieki niej nie siedzialam i nie ryczalam, mialam zajecie, a ona byla taka przymilna, jakby mowila: "nie smuc sie, jestem z toba i dla ciebie, chce cie pocieszyc..."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, Aniu, za wsparcie :***

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. aaacha,dotarło do mnie- to teraz zeby zważyc, to waga kuchenna jest toporna? :) waga aptekarska? :p

      Usuń
    2. wazyłam ją na elektronicznej wadze kuchennej:)
      połozyłam chrupeczkę, ona na nią weszła i się udało :)

      Usuń
    3. a odliczyłas wagem chrupka? ;p

      Usuń
  8. Kochana maleńka, niech jej się dobrze żyje!
    Myślę, że trzeba się przywiązywać, niezależnie od wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ślicznotka! Wierzę, że zmieni Wasz nastrój :***

    OdpowiedzUsuń
  10. Ma uroczą, zadzioną minkę. Pamiętasz Anie z Zielonego Wzgórza. Pies to przyjaciel, kot tylko towarzysz... tak mówił stary kapitan... Ale Mysle ze mimo wszystko ten maluch wniesie troche radosci... A tego Wam trzeba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. straszna z niej zadziora i swietny towarzysz zabaw :)

      Usuń
  11. Maskotka śliczna:) Uśmiech sam się wpycha na twarz.
    Jak odeszła moja poprzednia sunia, to przeżyłam to tak, że obiecałam sobie nie brać już więcej psiaka.
    Wytrzymałam rok.
    Teraz Munia z nawiązką wynagradza mi tą stratę.
    U Was będzie tak samo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Izo, wiem, e to najlepsze lekarstwo, ale to tak szybko nastpilo i tak nam jakos ciezko
      :***

      Usuń
  12. Prześliczna! Rozczulająca :)
    Niech da Wam dużo radości!

    OdpowiedzUsuń
  13. Gdyby się nie przywiązywać do zwierząt i ludzi, świat wyludniłby się i wyzwierzęcył w trymiga. Przywiązanie jest dobre, chociaż okupione bólem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanus, to ze strachu tak mam, z potwornego strachu, ale kciau, nie kciau juz za nia latamy ;)

      Usuń
  14. Śliczna :)
    Troszkę ukoi Wasze serca...
    Znam z autopsji....

    OdpowiedzUsuń
  15. To bardzo dobra decyzja i Twoja córeczka się cieszy. Powiem tak kochana, trzeba Lulkę puścić tzn nie trzymać jej duszy przy sobie. Ona cierpi bo wy cierpicie. Tam jest życie i niech ona szczęśliwa będzie na psich polach radości tam. Weźcie może chiński lampion, wsadźcie w niego świeczkę i wypuście na wiatr jak balon, niech uleci i Was wyleczy i duszę waszej ukochanej też.
    To moje współczucie tak wygląda i wiem że to trudne ale warto zrobić nie dla siebie dla Lulki.
    A maleństwo śliczne niech leczy wasze serca swoim psim uśmiechem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, przeczytałam co napisałaś i musiałam to przetrawić.
      Masz rację, musimy Luleczkę uwolnić i wierzę w to, bardzo w to wierzę, że nam się to uda.
      Zrobię jak mówisz i zobaczymy, może to pomoże.
      Mamalinka napisała mi wiersz i on w sumie o tym mówi- ja wybaczyłam i wy wybaczcie...
      To wszystko takie trudne, bo ona miała ciężki los i gdy ją zabrałam, gdy dostała od nas ocean miłości i miała jej otrzymać jeszcze więcej i żyć długo w zdrowiu, ktoś ją tego pozbawił. To mocno niesprawiedliwe, ale do póki się z tym nie uporamy, ona przy nas tu trwać będzie. Więc zrobię to, Elu kochana, zrobię, by Luleczka szczęśliwie za Tęczowym Mostem żyła
      :***

      Usuń
  16. O jaka ona słodka, jaka maleńka kulka miłości.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kuleczka cudna, Nowa w rodzinie;) Powodzenia!!

    OdpowiedzUsuń
  18. NIE ROZUMIEM!
    się tu wpisywałam!
    ale śladu brak!!

    OdpowiedzUsuń