wtorek, 10 lutego 2015

Hamletowskie rozterki


Jutro Najstarsza ma obronę pracy inżynierskiej.
Co tu dużo mówić, jest w niezłym stresie:/
Wczoraj byłam w aptece  i zakupiłam jej dwa różne specyfiki i dzisiaj rano, w kuchni, rozegrała się taka oto scenka:
Córcia bierze ze stołu listek ze specyfikiem, wypakowuje jedną małą tebleteczkę
-Na rozum, czy na nerwy?- pytam czujnie
-Na rozum. Na nerwy wezmę jutro- odpowiada ze śmiechem Najstarsza

 To ja coś  na serce poproszę :)

sonic

PS.
Żeby nie było, że człowiek tylko nerwami żyje, to wrzucam prosty sposób na mule, które wyszły mi przepyszne.
Dzisiaj w Lidlu kupiłam świeże mule( po 9,99 zł/kg !) i w ten sposób miałam w 10 minut gotowy obiad.

1 kg świeżych muli
5 łyżek oliwy z oliwek
1 łyżka masła
3 szalotki- pokrojonej  w półplasterki
4 posiekane ząbki czosnku
1 duża natka pietruszki
1 szklanka białego półsłodkiego wina- ja użyłam niemieckiego Liebfraumilch

Należy zwracać uwagę, aby małże były zamknięte. Jeśli są otwarte, często oznacza to, że są martwe. Można to najlepiej sprawdzić stukając muszelką o blat stołu. Jeśli małża się zamknie, to znaczy, że jest żywa. Jeśli się nie zamknie, należy ją wyrzucić. Najmłodsza miała przy tym wielką  zabawę, ale troszkę też się bała, gdy tak stukałyśmy każdą małżą o blat.

Muszelki były czyste, jeśli takie nie są należy je wyszorować i oderwać wystające nitki- bisiory. Następnie wymoczyć je w wodzie około 20 minut, a później odsączyć i suszyć na sicie.

Do rondla wlać oliwkę, dodać masło i na nich zeszklić szalotkę z czosnkiem. Gdy już czujemy piękny zapach, a cebulka jest szklista, dodajemy posiekaną natkę pietruszki. Po minucie wlewamy szklankę wina, doprowadzamy do wrzenia i wrzucamy mule. Całość gotujemy na silnym ogniu i co chwilę potrząsamy rondlem, aby małże równomiernie miały dostęp do sosu i mogły się w nim dusić. Na koniec tylko raz dokładnie zamieszać, przykryć na minutę, zagotować i ściągnąć z ognia.   Małże nieotwarte należy wyrzucić!

Podać w głębokim talerzu z otrzymanym sosem i świeżą bagietką :)

20 komentarzy:

  1. To ja poprosze pigulke na kciukow trzymanie. ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymamy kciuki nawet bez pigulek...ale takich na rozum, to corce nie zalecam, kiedys wyprobowalam przed obrona pracy i czulam njak trudno moje szare komorki pracowaly, wszystko bylo jak w zwolnionym filmie...bedzie dobrze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są takie o nazwie Sesja
      koleżanka córci je wzięła i źle się czuła:/
      te nasze to Pamicon- skutki niewidoczne ;)
      dzięki za kciuki :*

      Usuń
  3. Będę trzymać kciuki.
    Mule bym spróbowała, ale czy sama mam ochotę robić to nie wiem. Jadłam w knajpie, takie coś bez muszelek, na masełku i z czosnkiem. Dobre było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzymaj, Ewciu ! :*
      Wbrew pozorom to danie błyskawiczne :) Polecam, bo jeśli smakowały Ci te bez muszelek, czyli mrożone, to te będą również. Te mrożone kupuje czasem w Carrefour, ale całą oryginalną, kilogramową paczkę, bo są suche, bez lodowej glazury i robię je na masełku z czosnkiem i natką i bagietką, lub z dodatkiem oliwy i tagliatelle. Pycha :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Arteńko, kochana, dzięki że myslisz już od rana:***
      umieram ze strachu :)

      Usuń
  5. Trzymam kciuki za Was obie! Doskonale rozumien ten stres. Zawsze zazdrośćiłam ludziom, którzy w takich sytuacjach robili wrażenie wręcz wyluzowanych:)
    Będzie dobrze:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kalipso, zobaczysz, jak to będzie, gdy dziewczynki dorosną ;)
      masakra :)
      :***

      Usuń
  6. A do muli frytki:) Mniam:)
    I rzecz jasna , trzymam!!
    A jutro otworzymy szampana, co?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z frytkami nie jadłam :)
      marzę o tym, Kasiu :)

      Usuń
  7. Powodzenia na egzaminach. Będzie dobrze:)
    Mule jadam w knajpie i lubię, fajny Twój przepis, z pietruchą i czosnkiem lubię. Tylko trochę mi ich szkoda na żywca gotować, a w knajpie tego nie widzę....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no szkoda :/
      wbrew pozorom tego nie widać

      Usuń
  8. Na mule się nie skuszę - żeby je najpierw opukiwać, a potem jeszcze żywcem uwarzyć, to nie ze mną te numery...
    Ale Najstarszej z całego serca życzę! :)

    Uściski dla Was wszystkich, dziewczynki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest 5 !!! :)
      i nowy post
      dziękuję, Jolu :***

      Usuń
  9. Trzymam kciuki od rana. Czy już coś wiadomo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owieczko kochana, dziękuję za pamięć :*
      dopiero jestem przy kompie i natychmiast donoszę jest 5!!! :)

      Usuń